Nasz sklep

Kompasy

Busole i kompasy

Sekstanty

Sekstanty

Lunety

Lunety żeglarskie

Koła sterowe

Koła sterowe

Dzwony okrętowe

Dzwony okrętowe

Lampy nawigacyjne

Lampy nawigacyjne

Telegrafy maszynowe

Telegrafy maszynowe

Modele jachtów

Modele jachtów

Zegar słoneczne

Zegary słoneczne

Nawigacja...

Jedną z najważniejszych kwestii w żeglarstwie była znajomość własnej pozycji. Z „lądowego” punktu widzenia może się to wydawać małym problemem, gdy jednak uzmysłowimy sobie bezkres wody i brak charakterystycznych punktów ułatwiających orientację – zaczyna się kłopot. Oczywiście dziś w dobie satelitów i GPS-ów nawigacja stała się zdecydowanie łatwiejsza, jednak jeszcze kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat temu była to prawdziwa wiedza tajemna. Jak w związku z tym radzono sobie z wyznaczaniem własnej pozycji na mapie? Sposobów było kilka, żaden nie był doskonały, ale przy odrobinie wysiłku i… szczęścia, pozwalały one w miarę bezpiecznie żeglować i dopłynąć do celu.

Chyba najprostszym z nich było obserwowanie charakterystycznych punktów na lądzie, czyli nawigacja terestryczna. W związku z tym wieże kościołów, charakterystyczne szczyty, klify, czy układ linii brzegowej pozwalały zorientować się wprawnemu żeglarzowi w swoim położeniu. Pojawienie się latarni morskich jeszcze ułatwiło ten proceder, dodatkowo na podstawie specyficznego sposobu świecenia takich latarni można było orientować się nawet w nocy. Oczywiście proceder ten mógł być stosowany tylko wówczas gdy ląd znajdował się w zasięgu wzroku. Aby zasięg ten nieco zwiększyć, a w zasadzie by dokładniej rozeznać szczegóły ukształtowania brzegu często sięgano po lunety. Dzięki nim nieco łatwiejsze było wypatrzenie ważnych szczegółów. Jednak taki sposób określania pozycji cały czas wiązał żegChronometr żeglarskilarza z bliskością brzegu. Dlatego niezbędne stało się znalezienie sposobu ułatwiającego orientację podczas dalszych rejsów. Tu z pomocą przyszedł wynalazek o nazwie kompas, czy też busola.  Wynalazek ten pokazuje nam kierunek północy magnetycznej niezależnie od naszego miejsca położenia. Dzięki niemu żeglarze otrzymali w miarę stały punkt odniesienia, co pozwoliło nieco lepiej orientować się przynajmniej co do kierunku, w którym płynięto. Jeśli do tego dodać informacje jakie dawał log, a więc dane n/t prędkości żeglugi, można już było wyznaczać kurs jachtu. Czyli w uproszczeniu kompas wskazywał nam, że płyniemy na wschód (tam musi być jakaś cywilizacja), log informował nas, że płyniemy tam z prędkością 7 węzłów (mile morskie/godzina). Do pełni szczęścia brakowało nam tylko dokładnego czasomierza (chronometru), czyli precyzyjnie mierzącego czas – zegara. Dzięki niemu wiadomym dla nas stało się jak długo płyniemy, zatem można już było obliczyćSekstant - Nawigacja jaką odległość w danym kierunku przebyliśmy. Taka forma nawigowania nosi nazwę zliczenia. Wada tego rozwiązania polegała na konieczności ciągłego śledzenia danych z kompasu, logu i zegara. Dodatkowo dość często jacht nie płynął dokładnie w kierunku, w którym skierowany był jego dziób. Prądy morskie oraz dryf spowodowany wiatrem, zakłócał nasze obliczenia i często utrudniał (szczególnie w długich rejsach) dokładną orientację. Dodatkowo nasza busola będąc namagnesowaną, często pod wpływem znajdujących się w jej pobliżu metalowych przedmiotów nieco „oszukiwała”. By dłużej trwające rejsy uczynić nieco bardziej bezpiecznymi zaczęto poszukiwać rozwiązań, które pozwoliłyby weryfikować w jakiś sposób nasze obliczenia i co za tym idzie naszą pozycję. Tu z pomocą przyszła astronomia, jak pisał nasz Wieszcz „…Patrzę w niebo, gwiazd szukam, przewodniczek łodzi…”. Sam widok gwiazd niewiele jednak wnosił do naszej orientacji. Trzeba było znaleźć sposób, by dokładnie określić nasze położenie względem nich. Wartością, która się zmieniała pozwalając się orientować żeglarzowi, był kąt pod jakim dane ciało niebieskie znajdowano nad horyzontem. Innymi słowy wysokość tego ciała nad linią horyzontu. Pytanie brzmiało: jak, w dokładny sposób tą wysokość można by mierzyć. Tu niezbędne okazało się wynalezienie urządzenia zwanego sekstantem (czasem nazywane sekstans). Sekstant pozwalał na dokładny pomiar kąta, teraz jedynym zmartwieniem żeglarza stała się odpowiednia widoczność nieba.

Współcześnie GPS nie wymaga nawet byśmy wychodzili na zewnątrz, wystarczy żeby jego antena mogła „patrzeć” w niebo. Jedynym zmartwieniem jest to by system nie został wyłączony, czy uszkodzony.

 

Autor: Michał "Kusza" Kuszewski