Zmiany w Polskim Rybołówstwie po roku 2004. PDF Drukuj Email

Kwestią najważniejszą dla Polskiego Rybołówstwa morskiego, podwaliną jego funkcjonowania i najbardziej sporną kwestią od czasu przystąpienia Polski do UE są limity połowowe, określające maksymalną ilością ryb do odłowienia w danym roku. Wielkość limitów połowowych została ustalona po negocjacjach z komisją Europejską 6 maja 2005 r. - wprowadzona została również zmiana w ustawie o rybołówstwie (Dz. U. Nr 62, poz. 574), polegająca na wprowadzeniu dla armatorów statków rybackich możliwości odsprzedaży całości lub części kwot połowowych innym.

Przystąpienie Polski do UE i przyjęcie praw europejskich negatywnie wpłynęło przede wszystkim na możliwość połowów dorszy przez Polskich rybaków. W maju 2005 Polscy Rybacy - Polskie Rybołówstwor. wprowadzono nowy system połowu ryb i podziału limitów na Morzu Bałtyckim, polegający na podzieleniu kwot połowowych dorszy i śledzi (wartości ryb tych 2 gatunków jakie można odłowić)  pomiędzy dwa rejony: Bałtyk zachodni (na zachód od Borholmu wraz z cieśninami duńskimi) oraz Bałtyk wschodni (wschód od Borholmu). Pierwszą negatywną interakcja takiego podziału dla Polskich Rybaków był fakt, że okres dorszy (czas w którym obowiązuje zakaz odłowu) w Polsce wydłużył się do 3,5 miesiąca.

Następnie w 2006 r. Komisja Europejska narzuciła na kraje wspólnoty obowiązek ustalenia   na Morzu Bałtyckim dodatkowych 30 dni zakazu połowów sieciami dorszowymi w rejonie zachodniego Bałtyku oraz 27 dni na Bałtyku wschodnim. Zaostrzeniu poddano również przepisy połowów i wyładunków dorszy. Statki rybackie przepływające przez różne rejony połowowe, np. z Bałtyku zachodniego na wschodni lub odwrotnie i posiadające w ładowni dorsze zostały zobligowane do raportowania posiadanej ilości dorszy odpowiednim władzom. Bardziej restrykcyjnymi  przepisami i kontrolą objęty został również transport dorszy po wyładunku ze statku.

W 2007 r. organy państwa Polskiego związane z rybołówstwem musiały się zająć działaniami uwarunkowanymi narastającym kryzysem rybołówstwa dorszowego oraz nielegalnymi połowami ryb. Przyznać trzeba, że od lat nierozwiązanym problemem jest duża skala nieraportowanych wyładunków dorszy. W wyniku kontroli Polscy Rybacy - Polskie Rybołówstwoprzeprowadzonej przez inspektorów UE w 2007 r. (przez wielu ludzi związanych z rybołówstwem uważanych za stronnicze i nieobiektywne) wykryto duże rozbieżności między raportami pisemnymi dotyczącymi połowów dorszy a faktycznymi wielkościami połowów wynikającymi ze skontrolowanych zapisów połowowych. W związku z przeprowadzoną w 2007r. kontrolą Komisja Europejska postanowiła zamknąć dla Polski zupełnie połowy dorsza w rejonie Bałtyku wschodniego do momentu opracowania ostrzejszych i bardziej szczegółowych oraz restrykcyjnych możliwości kontroli prowadzonej działalności rybackiej.

W drodze kolejnych negocjacji ustalono, że w roku 2008 przeznaczona dla Polskich Rybaków  kwota połowowa dorszy zostanie pomniejszona o 10% dotychczasowej wielkości, a w kolejnych latach 2009-2011 będzie pomniejszana o 30% wysokości przełowienia. Warto tylko nadmienić, że 30% to ok. 2400 ton rocznie. Ponadto Polska została zobowiązana do przygotowania i wdrożenia planu restrukturyzacji floty dorszowej oraz opracowania i wdrożenia ścisłej kontroli floty rybackiej. Plan ten podlega corocznej ocenie a ewentualne odstępstwa lub niedociągnięcia w jego realizacji mogą wpłynąć na kolejne obniżenie dostępnej kwoty połowowej. Jednym z głównych założeń planu jest zmniejszona w drodze złomowania wielkość floty rybackiej (głównie dorszowej) oraz zmniejszona kwota połowowa dorszy dla jednostek pelagicznych.

Polscy Rybacy - Polskie RybołówstwoSkutkiem zmian wprowadzanych od 2005 roku dostosowujących Polskie Rybołówstwo do wymogów unijnych jest fakt, że Rybacy to chyba najbardziej niezadowolona z akcesji Polski grupa zawodowa, wiele ze złomowanych kutrów dalekomorskich, wiele sprzedanych licencji połowowych, wielu rybaków odwiedzających porty rybackie tylko aby popatrzeć na Kolegów przy pracy oraz fakt, że Polscy Rybacy stają się obecnie najczęściej Polskimi Hotelarzami (za kwoty pobrane z UE jako rekompensatę za ze złomowanie jednostki i popisane cyrografy o dożywotniej rezygnacji z połowów).

Polscy rybacy zostają powoli wypierani z Bałtyku. Naszym rodzimym armatorom z powodu niskich cen i małych limitów połowowych nie opłaca się łapać dorszy, a w naszych  portach coraz częściej można spotkać kutry z Estonii, Litwy, Łotwy, Szwecji i Danii. Duża część Polskich armatorów pobiera unijne rekompensaty za nie wypływanie w morze. Inni pozostają w portach z powodu niskich cen sprzedaży dorszy. Lukę tą wykorzystują Estończycy, Łotysze, Litwini którym odpowiadają ceny skupu dorsza w Polskich przetwórniach.

Dzięki unijnym, preferencyjnym dotacjom o połowy i sprzedaż dorszy najgorszego gatunku nie muszą się również martwić rybacy Szwedzcy lub Duńscy - dostają za nie tak zwaną „cenę wycofania”.

Rozgoryczeni Rybacy narzekają, że wszystkiemu winne są wieloletnie zaniedbania oraz, że przed całkowitym upadkiem Polskie Rybołówstwo może uchronić tylko znaczne zwiększenie limitów połowowych dorsza (obecnie jeden kuter z Estonii przywozi do Polskiego portu połowę całego limitu połowowego danego portu…)

 

Autor: Marek D. Ostasz

Zdjęcia: Marynistyka.info