Jan Juliusz Pick

Hindus

„Kto po świecie się włóczy, 
Wiele rozumu się nauczy”

Indie, Cochin –

Dla radiooficera Jana była to już końcówka kontraktu.
Po ponad miesięcznym postoju statku w otoczeniu starożytnych ruin Aten, z nowożytnego dziś greckiego portu Pireus, ruszyli w drogę do jakże dalekich, a jakże tajemniczych i egzotycznych Indii.

"Aqua pro inicjone”

Na bezkresnych połaciach Oceanu Atlantyckiego, na łowiskach położonych u wschodnich wybrzeży USA, a dla uproszczenia George’s Bank zwanych, we wrześniu 1972 roku, wśród setek jednostek obcych bander, nasze polskie tylko 32 dalekomorskie trawlery rybackie pracowicie uganiały się za ławicami śledzia. W przeważającej części były to trawlery burtowce o tonażu liczącym zaledwie 680 BRT, wyposażone w parową maszynę o mocy 800 IHP.

Rybacka Poczta

„Pierwsze westchnienie miłości to 
Ostatnie westchnienie rozumu”

 

Na bezkresach łowisk północnych połaci Oceanu Atlantyckiego, przez rybaków Georges Bank zwanych, gdzieś w pobliżu wybrzeży Stanów Zjednoczonych, licząca ponad 60 statków, flotylla polskich trawlerów rybackich poławiała śledzie. Na jednym z parowych burtowców, noszącym nazwę polskiej rzeki Szprotawa, stojąc na pokładzie trałowym, w warstwie ryby sięgającej po krocze, odgławiał Benek ostrym nożem dorodne matjasy. Ryby było w bród, cały pokład trałowy żywym srebrem zasypany i prócz trzymającego wachtę na mostku kapitana, wszyscy wolni od wacht pracowali na pokładzie przy sortowaniu, odgławianiu i zasalaniu śledzi do beczek. Benek potwornie był umęczony kilkutygodniową, przekraczającą 20 godzin dziennie, niemiłosierną harówką na pokładzie przy rybach oraz wachtami w statkowej radiostacji.

Szaman z Gryfu

Sposób na zdrowie człowieka 
- od lekarzy z daleka!

Skwarne sierpniowe popołudnie, połowy lat osiemdziesiątych, tego dnia było wyjątkowo dokuczliwe. Każdy zamustrowany wtedy na tym statku rybak, marzył o jakiejś pięknej nadmorskiej plaży, bądź wczasach nad jeziorem albo w górach. Od Nabrzeża Bułgarskiego, rodzimego portu Przedsiębiorstwa Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich „Gryf” w szczecińskim porcie odcumował, dowodzony przez doskonałego rybaka i Kapitana Żeglugi Wielkiej rybołówstwa morskiego Lechistana Tarnowieckiego, trawler-przetwórnia m/t Bogar /ca 2500 BRT/. Nagrzane sierpniowym upałem blachy pokładów, nadbudówek, relingi i zejściówki statku, parzyły niemiłosiernie rybaków żegnających ukochany gród u ujścia Odry, lecz oni z pokładów nie schodzili. Pomimo skwaru stali na pokładach, jakby salutując ukochanemu miastu, pozostawianemu za rufą ich motorowca na długie, bardzo długie miesiące.