Nasz sklep

Kompasy

Busole i kompasy

Sekstanty

Sekstanty

Lunety

Lunety żeglarskie

Koła sterowe

Koła sterowe

Dzwony okrętowe

Dzwony okrętowe

Lampy nawigacyjne

Lampy nawigacyjne

Telegrafy maszynowe

Telegrafy maszynowe

Modele jachtów

Modele jachtów

Zegar słoneczne

Zegary słoneczne

RELACJE Z REJSÓW

Relacje z rejsów, wspomnienia z odbytych żeglarskich podróży morskich, oceanicznych lub śródlądowych, żeglarskie wyprawy oczami uczestników, opowieści Żeglarzy o przebytych milach morskich, poznanych ludziach, kulturach, lądach oraz przygodzie na wodzie i pod żaglami.

Żeglarska wyprawa na Spitzbergen - Svalbard 2011, Dalej są smoki... Część 1

Wprowadzenie - Część 1

Uwaga: wszystkie przedstawione postaci i sytuacje są prawdziwe. Wydarzenia miały miejsce na przełomie lipca i sierpnia Roku Pańskiego 2011 podczas wyprawy na Archipelag Svalbardzki, zorganizowanej przez Jacht Klub AZS Wrocław na jachcie Panorama. Zorganizowana została ona pod hasłem „Dalej są smoki”, zapożyczonym od XVII –wiecznych kartografów, którzy taki właśnie napis umieszczali na krańcu map, tam, gdzie nikt już dalej nie popłynął. Ewentualne rozbieżności między sprawozdaniem a rzeczywistością wynikają wyłącznie z niedoskonałości pamięci autora i nie są zamierzone.

Żeglarska wyprawa na Spitzbergen - Svalbard 2011, Dalej są smoki... Część 2

Wprowadzenie - Część 2

Uwaga: wszystkie przedstawione postaci i sytuacje są prawdziwe. Wydarzenia miały miejsce na przełomie lipca i sierpnia Roku Pańskiego 2011 podczas wyprawy na Archipelag Svalbardzki, zorganizowanej przez Jacht Klub AZS Wrocław na jachcie Panorama. Zorganizowana została ona pod hasłem „Dalej są smoki”, zapożyczonym od XVII –wiecznych kartografów, którzy taki właśnie napis umieszczali na krańcu map, tam, gdzie nikt już dalej nie popłynął. Ewentualne rozbieżności między sprawozdaniem a rzeczywistością wynikają wyłącznie z niedoskonałości pamięci autora i nie są zamierzone.

Przez Atlantyk na pokładzie Berga

W październiku 2006 siedziałem z żoną i przyjaciółmi w miłej knajpce w Puerto Banus w Hiszpanii i patrząc na piękną marinę pomyślałem o Arturze i jego jachcie Berg. Artur, kapitan, właściciel i budowniczy Berga kilka lat wcześnie postanowił resztę życia spędzić na morzu. Kupił stalowy kadłub jachtu Bruceo, trzy lata budował jacht marzeń i na początku nowego wieku ruszył w świat. Wraz z żoną odbyłem z nim dwa wspaniałe rejsy na Bergu w Norwegii. Wyszukałem nr telefonu Artura i wysłałem SMS „pozdrowienia z Puerto Banus”, za chwilę odpowiedź „pozdrowienia z Dabia” . Dabia ? Zapachniało egzotycznie Wielką Wodą. Ale przecież Berg po półtorarocznym pływaniu wokół Europy miał przypłynąć na zimę do macierzystego Szczecina. Dabia??? Afryka ??? Nie, to po prostu szczecińskie Dąbie!!! Dzwonię do Artura, jakie plany na 2007 ? Kończę jesienią na Kanarach, potem Atlantyk. Karaiby ? Nie, pada odpowiedź, Brazylia, potem …Horn. Spojrzałem na Hanię i już wiedziałem, płyniemy, nie, nie na Horn, ale przez Atlantyk.

"Rzeszowiakiem" przez Pentland

 

 

"Rzeszowiakiem" przez Pentland


KYLE OF LOCHALSH - KYLEAKIN - KYLE OF LOCHALSH - STORNOWAY - SCRABSTER - WICK - INVERNESS - DRUMNADROCHIT - FORT AUGUSTUS - INVERNESS - HELGOLAND - BRUNSBÜTTEL - RENDSBURG - HOLTENAU - GÓRKI ZACHODNIE

25.07 – 12.08.2004

 

Załoga:
Janusz “Jasiek” Nedoma
Grzesiek Pietrzyk
Leszek Słodkowski
Magda Noworolska
Piotrek „Szerszeń” Macioł
Paweł Pastuszka
Łukasz Kądziela
Magda Stefanowicz
Kuba „Docent” Tabędzki

Albiny Viggeny na Bornholmie 2010 cz.VII Szczecin (powrót)

Rano obudziliśmy się ok. 0830, powoli obie załogi zaczęły wynurzać się z kabin. Poranna toaleta i przygotowania do ostatniego etapu. Straty na Albinie I to zgubiona jedna Cuma i przejściówka do niemieckich gniazd 230VAC instalowanych na tamtejszych kejach. Na moim jachcie tylko wskaźnik kierunku wiatru instalowany na topie masztu, jak to zgubiliśmy grom jeden raczy wiedzieć. Zapewne w trakcie pokonywania odcinka na Bornholm w czasie tej wysokiej fali. Ponadto mieliśmy zdarty kawałek czerwonej osłony UV z genui. Po zrolowaniu jej na wysokości salingu brak kawałka czerwonego materiału powodował, że w tym miejscu widać było biały żagiel. Pozostał nam już etap do Szczecina a więc tu w Świnoujściu postanowiliśmy odkupić to co możliwe, ażeby przy zdawaniu jachtu wieczorem nie przepłacać.