Nasz sklep

Kompasy

Busole i kompasy

Sekstanty

Sekstanty

Lunety

Lunety żeglarskie

Koła sterowe

Koła sterowe

Dzwony okrętowe

Dzwony okrętowe

Lampy nawigacyjne

Lampy nawigacyjne

Telegrafy maszynowe

Telegrafy maszynowe

Modele jachtów

Modele jachtów

Zegar słoneczne

Zegary słoneczne

RELACJE Z REJSÓW

Relacje z rejsów, wspomnienia z odbytych żeglarskich podróży morskich, oceanicznych lub śródlądowych, żeglarskie wyprawy oczami uczestników, opowieści Żeglarzy o przebytych milach morskich, poznanych ludziach, kulturach, lądach oraz przygodzie na wodzie i pod żaglami.

Albiny Viggeny na Bornholmie 2010 cz.I Świnoujście

Mieliśmy z Warszawy wyjechać 13-08-2010 w piątek w nocy tak aby rano być w Szczecinie. Tam mieliśmy następnego dnia, najszybciej jak to możliwe podjąć dwa jachty Viggeny i wyruszyć w trasę na Bornholm. Wiesiu uczestnik naszego rejsu, przesądna istota, nie zgodził się i wyruszyliśmy następnego dnia ok 0330. Na miejsce początku wyprawy dotarliśmy ok 1100 w strugach deszczu. Jeden jacht Albin I już na nas czekał, drugi Albin II jeszcze nie wrócił z rejsu. Przypłynął ok 1200 i poprzednia załoga przystąpiła do klaru aby zdać jacht. Deszcz nie ustawał tak, że przeniesienie bagaży z samochodu było wręcz niemożliwe. Aby nie tracić czasu postanowiliśmy się doprowiantować w jakimś markecie w Szczecinie.

Zupełnie inny rejs - S/V "Dar Młodzieży" - marzec 2010

Wtorek wieczór, wyruszyłem do Gdyni. Granatowy worek, nieodzowny towarzysz wszystkich rejsów, spakowany „do pełna”. Jadę pociągiem z Tadeuszem, moim kolegą nie tylko żeglarskim. Na „wschodnim” przesiadka i dołączy do nas Marek, warszawski żeglarz, kaphornowiec. Już w trójkę, przy szklaneczce rumu z colą opowiadam chłopakom, czego się mogą spodziewać. Marek jak zwykle rozbawia całe towarzystwo.
Zastanawiam się, kogo spotkam z zeszłego roku, kto kocha ten żaglowiec tak jak ja, by płynąć nim jeszcze raz.
Wiem, że będzie Jacek, więc będą fajne zdjęcia z rejsu. Komendant też ten sam, ale czy będzie Asia? I czy też będzie oficerem III wachty? Na szczęście rum i Marek łagodzą zniecierpliwienie i pytania przestają kołatać w głowie. Słodką drzemkę przerywa konduktor, dojeżdżamy do Gdyni. Teraz tylko taksówką na francuskie nabrzeże. Ze względu na remont w basenie prezydenckim Dar stoi całą zimę raz w porcie wojennym, raz przy francuskim. Jesteśmy na miejscu. Dar wśród portowych żurawi niestety nie wygląda tak pięknie jak przy skwerze Kościuszki. Idziemy koło hangarów błotnistą drogą omijając kałuże. Docieramy do trapu – serce drży – WRÓCIŁEM!

Wspomnienia z Odysei Grenlandzkiej - część V

Naszym następnym celem było Akranes. Aby się tam dostać, musieliśmy opłynąć półwysep Snaefellsnes. Mimo pochmurnego nieba humory nam dopisywały. Wszak byliśmy znów w komplecie. Płynęliśmy wzdłuż klifowego wybrzeża półwyspu, oglądając stojące na brzegu latarnie morskie i kilka samochodów kempingowych. Ich użytkownicy chyba nie spodziewali się, że w tak odległym zakątku Europy ich samotność zostanie zakłócona przez dziesięć par oczu z morza, nie mówiąc już o podobnych im właścicielach domków na kółkach.

Wspomnienia z Odysei Grenlandzkiej - część VI

Zanim rozpoczęliśmy nasz rejs, poprzednia załoga opowiedziała nam o miejscu, które odwiedzili za namową znajomych Islandczyków. Ponoć kąpie się tam cały Reykjavik. Naturalny odpowiednik Blue Lagoon, dobrze schowany w górach, gościł naszych klubowych Kolegów przez ponad trzy godziny. Korzystając z okazji, że mamy jeszcze do dyspozycji samochód z wypożyczalni, niezbędny, żeby się tam dostać, postanowiliśmy udać się w to miejsce, w sześcioosobowej grupie chętnych.

Wspomnienia z Odysei Grenlandzkiej - część IV

Następny dzień rozpoczęliśmy razem ze stadem fok. Pluskały się radośnie, przejawiając aspiracje do akrobatyki synchronicznej. Nie bały się też aparatów. Może z powodu znacznej odległości, która osłabiała nieco siłę rażenia. Nieco, bo nasi fotografowie byli przygotowani na taką okoliczność, posiadali obiektywy popularnie zwane lunetami.
Wyruszyliśmy w drogę powrotną, ku Islandii. Często jednak obracaliśmy się, żeby popatrzeć jeszcze raz na łańcuch grenlandzkich gór Watkinsa wciąż wznoszący się nad oceanem mimo oddalenia o ponad 80 mil morskich.