75. Wycieczki ze statku w roku 1969/70.

 

75. Wycieczki ze statku w roku 1969/70.

[26]– „Białystok” –  1969/70 r.   DWT = 10 190 t.     L = 134 m.

 

Onego czasu byłem zaokrętowany jako pierwszy oficer, a co się działo – pokrótce Wam opowiem:

W jednym z rejsów (kapitan Jerzy Kuklicz) popłynęliśmy z węglem z Polski do Portugalii, do Lizbony. Postój długi, dużo czasu na zwiedzanie. A w Lizbonie jest co zwiedzać przez wiele dni. Zwiedzaliśmy piękną kilkusetletnią katedrę. Obok, nad brzegiem rzeki Tag, stoi Belem, budowla też z tamtego czasu, koło której właśnie stały statki odkrywców... Stary zamek królewski. Kościół, w którym stoją sarkofagi wielkich odkrywców. No i po prostu całe wielkie stare miasto, które w połowie XVIII w. zostało zniszczone w czasie trzęsienia ziemi, a następnie odbudowane.

*

Zorganizowaliśmy kilka bardzo ciekawych wycieczek w następnych podróżach:

 

Żaglówka na Nilu podczas postoju statku Białystok w porcie - rok 1970

a/. Wyładowując węgiel w porcie Civitavecchia we Włoszech była wycieczka autokarem do Rzymu. Zwiedziliśmy Bazylikę Św. Piotra i jej podziemne kaplice, gdzie podobno pochowany został św. Piotr apostoł. Muzeum w Watykanie... coś wspaniałego, jakie skarby tam są. Katakumby... setki metrów korytarzy ciągnących się pod ziemią, a po obu stronach korytarza są wykute w ziemi groby ówczesnych (2 tysiące lat temu), pierwszych chrześcijan; odnowione ich podziemne kaplice, gdzie potajemnie się modlili. Ruiny starożytnego Rzymu sprzed 2 tysięcy lat: Colosseum, Forum Romanum, termy, akwedukty, kolumny, stare kościoły, np. PANTEON (poświęcony wszystkim bogom, aby się nie kłócili), słynną Fontanna di Trevi. Ze współczesnych... stadion olimpijski.

 

 

b/. W innej podróży, stojąc w porcie Aleksandria w Egipcie, przy pomocy "Stasia" (Arab mówiący po polsku) została zorganizowana wycieczka dwoma taksówkami aż do Gizeh, do piramid mających 4 tysiące lat, i do Kairu. W Kairze oprócz miasta; dzielnicy, w której kiedyś zaraza uśmierciła wszystkich ludzi i nikt tych domów nie rusza do tej pory; było zwiedzanie muzeum z zabytkami starożytnego Egiptu. Nie sposób tego opisać i nie ma sensu opisywać, są inne książki na ten temat. Zwiedzaliśmy piękny meczet zbudowany z zerwanej okładziny piramidy Cheopsa, która była gładka i lśniła w słońcu.
Pociąg Kair - Aleksandria - wspomnienia kapitana Chmielewskiego z rejsu w 1970rArabski władca Egiptu kazał tę okładzinę piramid zerwać i zbudować na chwałę Allaha i swoją, meczet. Po zwiedzeniu "od zewnątrz" piramid Cheopsa, Chefrena, sławnego Sfinksa, wejściu na wierzch piramidy przez nielicznych (wysoka 146 metrów), zrobieniu fotografii na wielbłądzie, zwiedziliśmy od środka piramidę Cheopsa – niezapomniane wrażenia.
W drodze powrotnej na statek piliśmy wodę z Nilu, ma to gwarantować powrót kiedyś w to miejsce. Niestety minęło 35 lat, przeszedłem na emeryturę i nad Nil nie wróciłem. W meczecie, przechodząc pod łukiem, należało wyrazić życzenie, które powinno się spełnić. Moje się nie spełniło, widocznie brak mi wiary.
Za wycieczkę należało dopłacić kilkanaście dolarów z własnej kieszeni, część kosztów pokrywał PŻM. Wielu załogantów nie widziało potrzeby ponoszenia kosztów jakiejś tam wycieczki i wolało nie jechać.

 

 

c/. Stojąc w Sfaxie, w Tunezji, namówiłem kilku chętnych na pieszą wycieczkę, około 25 km w obie Rynek w Tunezji w 1970r we wspomnieniach kapitana Polskiej Żeglugi Morskiejstrony, do ruin starożytnego rzymskiego miasteczka Thina. Było tam już 2 tysiące lat temu centralne ogrzewanie w ścianach murowanych budynków. Wyszliśmy wcześnie rano, chyba z 10 osób, a wróciliśmy późnym wieczorem. Nikt nie narzekał. Obecnie nie widzę na statku ludzi, którzy mieliby chęć wędrować piechotą tyle kilometrów, aby zobaczyć jakąś kupę gruzu.


d/. Było też zwiedzanie Palermo na Sycylii, Genui z miejscem urodzenia Krzysztofa Kolumba (ogrodzony placyk z resztkami murowanego domu i tabliczką, że tu urodził się Cristoforo Colombo). W niedzielę urządziliśmy wycieczkę za miasto, na cmentarz sławny z pięknych rzeźb.


e/. Podczas wyładunku węgla w Pireusie była wycieczka do Aten, później pojechałem sam, jeszcze raz spokojnie obejrzeć to, co mnie osobiście interesowało.


f/. Stojąc w Livorno niektórzy jeździli do Pizy oglądać sławną krzywą wieżę, ja nie miałem czasu.

 

 

Autor tekstu i zdjęć: kpt. Władysław Chmielewski

 

 

 

 

 

 

 

 

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.