Nasz sklep

Kompasy

Busole i kompasy

Sekstanty

Sekstanty

Lunety

Lunety żeglarskie

Koła sterowe

Koła sterowe

Dzwony okrętowe

Dzwony okrętowe

Lampy nawigacyjne

Lampy nawigacyjne

Telegrafy maszynowe

Telegrafy maszynowe

Modele jachtów

Modele jachtów

Zegar słoneczne

Zegary słoneczne

40 rocznica śmierci kpt. Leonida Teligi (1917 – 1970)

LEONID TELIGA (28.05.1917 – 21.05.1970)

Leonid Teliga urodził się we Wiaźmie w Rosji, ale dzieciństwo spędził w Grodzisku Mazowieckim. Żeglować zaczął już przed wojną, uzyskując stopień sternika morskiego w ośrodku w Jastarni. Ukończył szkołę podchorążych piechoty i od 1938 roku służył jako podporucznik w 44 Pułku Strzelców. Walczył i był ranny w kampanii wrześniowej, po czym przedostał się na wschód. W ZSRR pływał jako rybak na Morzu Azowskim i Czarnym. Po wybuchu wojny radziecko-niemieckiej zgłosił się do armii Andersa, z którą ewakuował się na Bliski Wschód i dalej do Anglii. Tam trafił do lotnictwa, walczył w 300 Dywizjonie Bombowym im. Ziemi Mazowieckiej. Wrócił do Polski w 1947 roku.

Pracował jako dziennikarz, literat i tłumacz (m. in. „HMS Ulisses” Alistaira MacLeana) oraz jako attaché prasowy ambasady w Rzymie. Przy nadarzających się okazjach, starał się wracać do rybołówstwa, łącząc pracę z przyjemnością. Pływał też jako dziennikarz z polskimi rybakami („Trawlerem do Afryki”). Pracował też z ramienia Polski w misjach rozjemczych ONZ w Korei i Laosie. W miarę możliwości żeglował, a w wolnych chwilach pracował również jako instruktor żeglarstwa – najpierw w Warszawie, a następnie w klubie „Gryf” w Gdyni.

Kapitan Leonid TeligaSamotny rejs dookoła świata był realizacją marzenia całego życia. Teliga organizował go sam, za własne pieniądze, pomimo albo wbrew oficjalnym strukturom żeglarskim. Wtedy, w latach 60-ych było to coś wyjątkowego. Mawiał: „Jeśli uda mi się zbudować ten jacht, nazwę go OPTY– mista, jeśli nie, to zawsze starczy mi kajak, który nazwę PESY– mista i popłynę nim na jeziora mazurskie”. Jacht Opty Leonida TeligiJacht „Opty” został zaprojektowany przez Leona Tumiłowicza, (typ „Tuńczyk” jol, o długości 9,85 m) jako rozwinięcie jego przedwojennej jeszcze konstrukcji „Konik Morski”. Na owe czasy był przyzwoicie wyposażony, choć dziś może nam się wydawać szokujący rejs na drewnianym jachcie, o drewnianych masztach, bez radiostacji, elektryczności, przez większą część trasy także bez silnika pomocniczego. Okres budowy jachtu i przygotowań do wyprawy to pasmo kłopotów i wyrzeczeń, dosłownie głodu i chłodu ale i życzliwość czasem zupełnie obcych ludzi i instytucji. Trzeba pamiętać, że wtedy w Polsce nie szło się do sklepu po elementarne wyposażenie, części i żeglarskie zaopatrzenie. Żeby cokolwiek kupić nie wystarczyło mieć pieniądze, trzeba było załatwić dostęp, zgodę, przydział.
Wyprawa zaczęła się 25 stycznie 1967 r. w Casablance, dokąd „Opty” dowieziono statkiem. Było to konieczne wobec przedłużających się przygotowań, zimowa żegluga była niemożliwa, a na przeżycie kolejnego roku Teliga po prostu nie miał pieniędzy. Trasa prowadziła poprzez Wyspy Kanaryjskie, Małe Antyle do Kanału Panamskiego, gdzie doszło do przykrego incydentu z amerykańską administracją Kanału, która zastanawiała się kilkanaście dni zanim przepuściła jacht z kraju komunistycznego. Interweniowała polska ambasada w Waszyngtonie, a Teligę wzięła w obronę nawet prasa światowa. Dalej trasa wiodła przez Galapagos, Markizy, Tahiti, Bora-bora do Fidżi. Z tego etapu powstała relacja w formie „Miniatury Morskiej” pod tytułem ,,Opty - od Gdyni do Fidżi" wydana w 1970 roku.
W rejsie bywało ciężko, głodno, a z powodu cieknącej konstrukcji nadbudówki – mokro, Teligę nękało też lumbago. Potrafił się jednak cieszyć morzem i spotykanymi na trasie ludźmi. Wzbudzał też wszędzie zainteresowanie najpierw „egzotyczną” biało-czerwoną banderą, a potem swoją osobowością.
Na Fidżi Teliga wobec problemów z uzyskaniem wizy australijskiej podjął decyzję o pominięciu tego kontynentu. Ponieważ także odwiedziny RPA były wówczas niemożliwe, zaowocowało to trwajacym 165 dni „skokiem” o długości ponad 13200 mil morskich bezpośrednio do Dakaru. Teliga pobił w ten sposób osiemdziesięciopięcioletni rekord samotnego przebywania non-stop w morzu. Do Dakaru Teliga dopłynął odczuwając już chorobę nowotworową. Zdołał jeszcze doprowadzić jacht do Casablanki, gdzie zakończył rejs 30 kwietnia 1969 r. Z Maroka wrócił do Warszawy samolotem prosto do szpitala. W trakcie choroby zdołał jeszcze doprowadzić do wydania drugiej części relacji, „Miniatury Morskiej”: ,,Opty - od Fidżi do Casablanki" i rozpoczął pisanie książki, której dokończenie przerwała mu śmierć 21 maja 1970 r. Książkę pod tytułem „Samotny rejs Opty” (Wydawnictwo Morskie, Gdańsk, 1973 i 1976), w oparciu o pozostawione materiały, listy i notatki, wydał trzy lata po śmierci Leonida jego brat Stanisław.
Leonid Teliga stał się pierwszym Polakiem, który opłynął samotnie Ziemię. Wcześniej uczyniło to tylko kilkunastu żeglarzy z czterech krajów. Oczywiście, gdy powrócił, próbowano uczynić z niego nagradzanego i fetowanego bohatera, jednak stan zdrowia w dużym stopniu to utrudnił. Został odznaczony Orderem Odrodzenia Polski (najwyższe ówczesne odznaczenie), jego imię nadano Stoczni Jachtowej w Szczecinie (gdzie zbudowano także należący do typu „Antares” duży regatowy jacht o imieniu „Leonid Teliga”) oraz frachtowcowi polskiej marynarki handlowej. Na ścianie warszawskiej kamienicy przy ulicy Marzanny 1 wmurowano tablicą pamiątkową, koło Baseny Jachtowego w Gdyni stoi jego niewielki pomnik (od roku 2009 zastawiony budami handlowymi i niewidoczny dla przechodniów), zaś w Alei Zasłużonych Ludzi Morza w Rewie wśród najwcześniejszych umieszczono tarczę mu poświeconą. Redakcja miesięcznika „Żagle” od 1971 roku przyznaje nagrodę im. L. Teligi za popularyzację żeglarstwa. Przez około trzydziestu lat drużyny harcerskie rywalizowały o „Proporzec Leonida Teligi”, pochodzący od proporczyka zastępu „Niedźwiedzi”, którego był członkiem w 1928 roku. Imię Teligi noszą też liczne szkoły i drużyny harcerskie i gdzieniegdzie ulice. Jacht „Opty” po latach trafił do Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku, niestety obecnie nie jest dostępny dla zwiedzających.
Wielkość Leonida Teligi polega nie tylko na fakcie bycia pierwszym, nie tylko na heroiczności rejsu, przygotowań do niego i jego zakończenia. Także, a może przede wszystkim, na tym jakim był człowiekiem. Był optymistą, wierzącym w ludzi i ich dobroć. Wszyscy, którzy go znali, nawet przelotnie i pobieżnie, uważali się za jego przyjaciół. Łączył niesamowitą zdolność do wyrzeczeń, hart ducha i siłę charakteru z dziecięcą ufnością i umiejętnością snucia marzeń. Można powiedzieć, że otworzył oceany dla Polaków.

Podczas 165-dniowego pobytu w morzu, gdzieś na Oceania Indyjskim, Leonid Teliga dopisał dwie zwrotki do najpopularniejszej wówczas żeglarskiej piosenki „Pod żaglami Zawiszy”:

 

Sytuacja „Opty”-czna
W farwaterze księżyca
„Opty” dziobek swój nurza,
Czasem dręczy go cisza,
Częściej straszy go burza

A w kabinie zamknięta,
Niczym w muszli ostryga,
Siedzi zła i zmarznięta,
Długobroda Teliga

 

Autor: kpt. Andrzej Colonel Remiszewski