80 lat temu podpisano polsko-brytyjską umowę o statusie Polskiej Marynarki Wojennej

80 lat temu, 18 listopada 1939 r., w Londynie podpisano polsko-brytyjską umowę o funkcjonowaniu w Wielkiej Brytanii Polskiej Marynarki Wojennej. Układ umożliwił rozwój polskiej floty, która na wodach Atlantyku walczyła nieprzerwanie przez cały okres II wojny światowej.

W maju 1939 r. Kierownictwo Marynarki Wojennej i Admiralicja Brytyjska zawarły tajne porozumienie o możliwości przybycia do brytyjskich portów polskich okrętów wojennych. Decyzja ta miała zostać podjęta w momencie, gdy polskie dowództwo uznałoby, że wybuch wojny z Niemcami jest nieunikniony. W polskim sztabie zdawano sobie sprawę, że przewaga floty niemieckiej doprowadzi do uwięzienia polskich okrętów na Bałtyku i ich stopniowego zniszczenia. Zdecydowano, że przy polskim wybrzeżu pozostaną jedynie mniej wartościowe okręty (m.in. stawiacze min i niszczyciel ORP „Wicher”) oraz okręty podwodne. 30 sierpnia 1939 r. na rozkaz polskiego dowództwa trzy niszczyciele: ORP „Błyskawica”, ORP „Burza” i ORP „Grom” opuściły Gdynię i skierowały się do Wielkiej Brytanii, realizując plan „Pekin”. Kolejne dwa okręty – ORP „Wilk” i ORP „Orzeł” – dotarły tam 20 września i 14 października. Tym samym stały się zalążkiem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

ORP "Wicher"

ORP “Wicher”

 

Na początku października do Francji dotarła część Kierownictwa Marynarki Wojennej, m.in. kadm. Jerzy Świrski. Niemal natychmiast spotkał się z premierem Władysławem Sikorskim. W złożonym wówczas meldunku wyjaśnił kluczowe znaczenie marynarki wojennej. „Jest to jedyna siła zbrojna, którą obecnie Rząd Polski może bezpośrednio rozporządzać, a ponadto – jest to jedyna ostoja polskiej suwerenności” – powiedział Świrski. Zaproponował również, by Sikorski przyjął tytuł Ministra Wojny i Marynarki Wojennej, aby podkreślić znaczenie obecności polskich okrętów na Atlantyku. Do końca października w Paryżu odtworzono szkielet dowództwa marynarki wojennej. Bazami polskich okrętów miały być jednak porty brytyjskie. Tam rozpoczęto szkolenie polskich marynarzy. 10 listopada w porcie w Plymouth podniesiono banderę wojenną na statku pasażerskim „Kościuszko” przechrzczonym na ORP „Gdynia”. Miał być bazą dla dwóch szkół uczących marynarzy – Szkoły Podchorążych Marynarki Wojennej i Szkoły Marynarki Wojennej.

ORP "Błyskawica"

ORP “Błyskawica”

Jednym z głównych zadań polskiego dowództwa była pomoc polskim marynarzom, którzy zostali internowani w krajach neutralnych, oraz ich ewakuowanie do Wielkiej Brytanii. Do czerwca 1940 r. liczba polskich marynarzy w Wielkiej Brytanii wzrosła niemal dwukrotnie. Kadr poszukiwano także wśród żołnierzy tworzących się we Francji polskich dywizji oraz Polaków we Francji.

Sytuacja prawna polskiej marynarki wojennej nie była jednak wciąż jasna. 16 listopada polskich marynarzy w Wielkiej Brytanii odwiedził premier Sikorski. Spotkał się m.in. z załogami obu polskich okrętów podwodnych. Dowódca słynnego „Orła” został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari, a najbardziej zasłużeni oficerowie i marynarze Krzyżami Walecznych. Efektem wizyty było też wynegocjowanie ze stroną brytyjską specjalnej umowy o statusie Polskiej Marynarki Wojennej. 18 listopada dokument podpisali ambasador RP w Londynie Edward Raczyński i podsekretarz stanu w ministerstwie spraw zagranicznych Alexander Cadogan. Polskie okręty w Wielkiej Brytanii określono jako Oddział Polskiej Marynarki Wojennej. Miały walczyć pod polską banderą, ale operacyjnie podlegać Admiralicji. Oddział miał składać się ze znajdujących się w Wielkiej Brytanii okrętów oraz wypożyczonych przez stronę brytyjską. Pierwszym okrętem, który na mocy tego układu podniósł 3 maja 1940 r. biało-czerwoną banderę, był niszczyciel ORP „Garland”. Całość kosztów funkcjonowania floty miał pokrywać rząd RP. Co ciekawe, żołnierze Oddziału Polskiej Marynarki Wojennej byli jedyną częścią polskiej armii, którzy nie nosili na rękawach naszywek „Poland”.

Dla polskiego dowództwa celem umowy było doprowadzenie do sytuacji, w której osiągnięcia polskiej marynarki wojennej nie byłyby zaliczane do sukcesów Royal Navy, lecz polskiego oręża. Cel ten został osiągnięty. Przez cały okres II wojny światowej działania marynarki była uznawane za istotny element polskiego wkładu militarnego. Szczególną rolę odgrywała flota w czasie, gdy ważyły się losy wojny. Wówczas jednym z najważniejszych zadań polskich okrętów była osłona konwojów, na które polowały niemieckie U-Booty. Polskie okręty eskortowały ogółem 787 konwojów morskich. Na swoim koncie mają 8 potwierdzonych i 5 prawdopodobnych zatopień, a także 11 potwierdzonych i 18 prawdopodobnych uszkodzeń nieprzyjacielskich okrętów. W trakcie II wojny światowej Polska Marynarka Wojenna straciła 24 okręty, z czego 19 we wrześniu 1939 r., ale były to głównie jednostki o niewielkiej wartości bojowej. Największą stratą polskiej floty było zatonięcie niszczyciela ORP „Orkan” z powodu torpedy wystrzelonej z niemieckiego okrętu podwodnego U-378. Zginęło 178 polskich oraz około 20 brytyjskich marynarzy. 40 Polaków i 3 Brytyjczyków zostało uratowanych z lodowatych wód północnego Atlantyku. W czasie wojny zginęło 23 oficerów, 8 podchorążych, 137 podoficerów i 236 marynarzy Marynarki Wojennej.

ORP "Piorun"

ORP “Piorun”

 

Za jedną z najbardziej spektakularnych i skutecznych akcji polskich marynarzy uznawany jest pościg niszczyciela ORP „Piorun” za potężnym pancernikiem „Bismarck”. Utrzymywanie kontaktu ogniowego z niemieckim okrętem pozwoliło na dołączenie do walki innych, znacznie silniejszych okrętów brytyjskich i zatopienie dumy Kriegsmarine.

W kolejnych latach ORP „Piorun” uczestniczył w wielu akcjach bojowych. W kwietniu 1944 r. wszedł w skład sił przeprowadzających operację „Tungsten”, mającą na celu wyeliminowanie niemieckiego pancernika „Tirpitz”, bliźniaka „Bismarcka”, ukrywającego się w norweskich fiordach. W czerwcu tego samego roku wspomagał lądowanie w Normandii.

Do dziś niewyjaśnione pozostają losy zaginionego okrętu podwodnego ORP „Orzeł”. Wieczorem 23 maja 1940 r. wypłynął w kolejny patrol na Morze Północne. Ze swojej misji nigdy nie powrócił.

ORP "Orzeł"

ORP “Orzeł”

W ostatnich latach udało się wyjaśnić losy innego zatopionego polskiego okrętu. W maju 1942 r. okręt ORP „Kujawiak” skierowano na Morze Śródziemne, gdzie wziął udział w kluczowej dla losów wojny na Morzu Śródziemnym operacji „Harpoon”, której celem było dostarczanie zaopatrzenia na atakowaną z morza i powietrza Maltę.

16 czerwca 1942 r. podczas podejścia do portu La Valletta jeden z brytyjskich niszczycieli, HMS „Badsworth”, wpłynął na minę i odniósł poważne uszkodzenia. Załoga płynącego jako ostatniego w konwoju polskiego niszczyciela, który sam znajdował się na obszarze nieprzetrałowanej zagrody minowej, przystąpiła do akcji ratunkowej. W jej trakcie ORP „Kujawiak” wpłynął lewą burtą na niemiecką minę morską i mimo heroicznej walki załogi w ciągu kilkunastu minut zatonął.

Polska marynarka wojenna brała udział również w największej operacji desantowej w II wojnie światowej – lądowaniu w Normandii. Podczas przygotowań do „D-Day”, 3 czerwca, niszczyciel ORP „Piorun” wraz z brytyjskim „Ashanti” wygrał w okolicy Jersey bitwę z siedmioma niemieckimi trałowcami – cztery zatapiając ogniem z dział i torpedą; dwa kolejne dosięgły polskie pociski podczas ucieczki. Ucierpiał jednak również „Piorun”, trafiony – choć ostatecznie niegroźnie – w rufę.

W kolejnych dniach walczący na plaży desant wspierały ogniem także niszczyciele „Krakowiak” i „Ślązak”, rozbijając m.in. dwie niemieckie baterie pod Caen. Walczył też największy polski okręt wojenny, krążownik „Dragon”. Tworzył on wraz z pancernikami „Ramillies” i „Warspite” oraz krążownikami „Mauritius”, „Arethusa”, „Danae” i „Frobisher” silny zespół, dowodzony przez kadm. W. R. Pattersona. 7 lipca krążownik został poważnie trafiony przez żywą torpedę, w czego wyniku zginęło blisko czterdziestu marynarzy, sam okręt zaś nie nadawał się już do działań. Swoją rolę odgrywał jednak nawet po wyeliminowaniu z bezpośrednich starć: został zatopiony u wybrzeży Normandii, stając się dodatkowym wzmocnieniem falochronu sztucznego portu.

ORP "Burza"

ORP “Burza”

 

Polskie okręty wzięły także udział 9 czerwca w bitwie morskiej pod Ushant, w której rezultacie zatopiono dwa niemieckie niszczyciele. Trzeba też pamiętać o dziewięciu polskich jednostkach, które podczas operacji transportowały broń i żołnierzy.

Pod koniec wojny Marynarka Wojenna liczyła niemal 4 tys. żołnierzy i oficerów. Po zakończeniu działań jej liczebność wzrosła dzięki uwolnieniu obozów jenieckich. Pod koniec 1945 r. rozpoczęto przygotowania do jej likwidacji. Ostatnim dniem istnienia Polskiej Marynarki Wojennej był 31 marca 1947 r. W następnych latach do rządzonej przez komunistów Polski powróciły trzy polskie okręty: „Burza”, „Błyskawica” i „Wilk”. Na pozostałych ponownie podniesiono brytyjską banderę lub zostały one złomowane.