“Adix”

„Adix” to jeden z najpiękniejszych żaglowców na świecie, ale stosunkowo mało znany. Nie startuje w słynnych regatach, nie pokazuje się w wielu portach. Jest prywatną własnością bogatego armatora i jego zadaniem nie jest promocja czegokolwiek. Nie znaczy to wcale, że piękny szkuner stoi bezczynnie.

Powstał w 1984 roku na zamówienie argentyńskiego armatora Carlosa Perdomo, pasjonata żeglarstwa i pięknych jachtów. W swej kolekcji Perdomo miał już replikę szkunera „America”, tym razem postawił na jednostkę nieco większą, bo trzymasztową. „America”, choć prestiżowa, nie do końca wypełniała swą misję w postaci podkreślania prestiżu snobistycznego właściciela, trzeba było sięgnąć po coś bardziej okazałego. „Jessica”, bo taką otrzymał nazwę trzymasztowy szkuner urejony, pływała głównie po Morzu Śródziemnym, ale jej armator nie stronił od ścigania się w regatach na wodach Anglii. Jacht nosił notabene brytyjską banderę z uwagi na chęć ukrycia swego istnienia w Argentynie, Perdomo uwikłany był bowiem w różne skandale finansowe i nie eksponował wielu składników swego majątku. Było to o tyle dziwne, że w początku lat osiemdziesiątych, po wojnie brytyjsko-argentyńskiej na Falklandach, stosunki między obydwoma państwami pozostawały bardzo chłodne, jednak na stosunek Brytyjczyków do jachtu i jego właściciela wcale się to nie przekładało.  Po rejsie przez Atlantyk w 1987 roku jacht został niemal porzucony w Stanach bo jego właściciel przestał nim się interesować mając na karku urząd skarbowy swego kraju i ważniejsze sprawy na głowie niż uprawianie jachtingu.

„Jessica” wpadła tymczasem w oko Alanowi Bondowi, australijskiemu biznesmenowi kierującemu syndykatem przygotowującym się do regat o Puchar Ameryki. Szefowi syndykatu potrzebna była luksusowa jednostka przeznaczona do celów reprezentacyjnych, na której mógłby podejmować ważniejszych gości. Nazwa była sprawą drugorzędną, jacht nazywał się zatem „Schooner XXXX”, co nawiązywało do słynnego piwa, producentów którego kontrolował Bond. Ponieważ jednak Australijczycy regaty przegrali a zespół poszedł w rozsypkę, jacht przestał być potrzebny. Został wystawiony na sprzedaż, a na swego nabywcę czekał aż dwa lata. Kupił go hiszpański tajemniczy armator, który zmienił nie tylko nazwę, ale radykalnie przebudował jednostkę nadając jej jeszcze bardziej luksusowy charakter, zmieniając kłopotliwe w użyciu reje na ożaglowanie gaflowe i wydłużając część rufową o ponad 5 metrów. Jacht nie tylko nie stracił na estetyce, ale przeciwnie, zyskał, tym bardziej, że maszty wydłużono nadając im jednakową wysokość. Wymieniono osprzęt aluminiowy na brązowy, co nadało jachtowi nieco zabytkowy charakter, uszyto komplet nowych żagli i „Adix”, bo tak się teraz nazywa, z miejsca stał się jednym z najpiękniejszych i największych na świecie jachtów żaglowych pozostających w prywatnych rękach. Charakterystycznym elementem „Adixa” są śnieżnobiałe żagle zwracające uwagę już z dużej odległości.

Stała załoga liczy sobie 14 osób, dodatkowo na pokład można zabrać siedmioro gości, którzy mają do dyspozycji luksusowe kabiny. Jacht nie jest jednostką wyczynową, ale czasem startuje w regatach na morzu Śródziemnym, zazwyczaj są to prestiżowe i nieco snobistyczne regaty oldtimerów, w klasie których „Adix” na ogół nie ma sobie równych. Jest utrzymywany w nienagannym stanie technicznym, ostatni poważny remont przechodził w 2001 roku przed zlotem w Cowes z okazji 150-lecia Pucharu Ameryki.

 

Podstawowe dane techniczne

długość całkowita 64,6 m

długość KLW 42,4 m

szerokość 8,6 m

zanurzenie 4,8 m

powierzchnia żagli 2.600 m2

materiał konstrukcyjny stal

Autor tekstu: Marek Słodownik
Zdjęcie: Marek Słodownik